poniedziałek, 10 listopada 2014

13




~~~POV AVRIL ~~~


- A, jak? – spytałam nie bardzo wiedząc, o co mu chodzi. On natomiast nic mi nie odpowiedział, tylko nachylił się do mnie i mnie pocałował. CHOLERA, ON MNIE POCAŁOWAŁ! Mój pierwszy pocałunek, przeżyłam z moim „udawanym” chłopakiem na  ławce w skateparku. Choleraaaa!

Cameron po chwili oderwał się ode mnie i z cwaniackim uśmiechem powiedział.

- Hmm, muszę przyznać, że dobry ten twój lód, ale następnym razem weź inny smak, abym znów mógł go skosztować – gdy to powiedział schyliłam głowę w dół, aby nie widział moich rumieńców, co pewnie, nie za bardzo mi wyszło – a więc, chcesz teraz, ty skosztować mojego?

- Wiesz? Nagle straciłam ochotę – powiedziałam dalej ze spuszczoną głową. W odpowiedzi usłyszałam tylko jego śmiech.

Resztę czasu którą spędziliśmy na tej ławce, minęła nam w ciszy. Żadne z nas nie miało ochoty na rozmowę w tym momencie. Tak naprawdę to ona nie była nam nawet potrzeba, ponieważ cisza która nas otaczała nie była niezręczna, wręcz przeciwnie była bardzo przyjemna.

Około godziny 18 byłam w domu. Oczywiście dotarłam do niego samochodem Camerona, gdy tylko zatrzymaliśmy się koło bramy, on jak  dżentelmen odprowadził mnie do moich drzwi frontowych i pocałował mnie w czoło na pożegnanie, nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że ten gest zostanie już naszym nawykiem, znaczy jego?



~~~--------------------~~~~~~~~~--------------------------------~~~~~~~~~~~~~~~




Z Cameron nie widziałam się już drugi dzień, nie pokłóciliśmy się, ani nic w podobnego, po prostu tak wyszło. Przynajmniej miałam czas, aby powiadomić moich rodziców, o tym że moi przyjaciele przyjeżdżają do nas. Co prawda powiedzenie o tym moim rodzicom było naprawdę bardzo trudne, ponieważ, albo musiałam siedzieć i czekać na nich do późna, albo bardzo wcześnie wstać.


Moi rodzice nie mieli nic przeciwko temu, że do mnie przyjeżdżają, może nawet się cieszyli? Co prawda gdy mieszkaliśmy w Polsce moich rodziców również często nie było w domu, jednak bywali częściej niż teraz.  Czasami tęsknie za tymi dniami kiedy ja z moimi przyjaciółmi, Harrym i rodzicami oglądaliśmy jakiś film. Może wam się wydać to dziwne, albo nie realne, jednak moi rodzice jak chcą to potrafią być „wyluzowani”
.

Wczoraj Julka napisała mi kto będzie u mnie spał, oczywiście na tej liście musiała się ona znajdować. 
A, więc tak, u mnie śpią Julka i Emi. Natomiast chłopacy nocują u ciotki Mikołaja. A, tak w ogóle to dlaczego ja się dopiero teraz dowiedziałam, że Mikołaj ma tu ciotkę i przyjeżdża tutaj do pracy na wakacje? Wybaczcie, zapomniałam, że ja zawszę dowiaduję się wszystkiego ostatnia.



Idę do kuchni z kartką w ręku, aby zobaczyć co jeszcze muszę kupić na przyjazd moich przyjaciół i tak wiem, że większość  rzeczy które będę musiała kupić będą to słodycze. Stoję już przy szafce w której trzymamy słodycze, sięgam ręką, aby otworzyć drzwiczki i co słyszę? Dzwonek do drzwi słyszę. Powlokłam się leniwie w kierunku drzwi frontowych.


- Hej, kochanie - usłyszałam zaraz po otworzeniu drzwi, Cameron wszedł do mieszkania i nachylił się do mnie, aby po chwili złożyć na moim czole pocałunek.


- Hej, Cameron – powiedziałam po czym pokierowałam się znów w kierunku kuchni, nie musiałam nic mówić Cameronowi, ponieważ wiedziałam, że pójdzie za mną.


- Co moje słoneczko, dzisiaj robiło?


- Nic ciekawego, a i misiaczku mówiłam ci już coś, abyś tak do mnie nie mówił, prawda?


- Prawda – zgodził się ze mną chłopak.


- Więc, dlaczego ciągle tak mówisz? – spojrzałam na niego.


- Bo, jestem Bad Boy? – powiedział z figlarnym uśmieszkiem.


- Tak, na pewno – powiedziałam, po czym sama do siebie leciutko się uśmiechnęłam, tak, aby Cameron, tego nie zauważył.


- No, dobra, a więc co teraz będziesz robić Avril? – spytał, przy czym dał nacisk na moje imię.


- Muszę zobaczyć, co jeszcze muszę kupić ze słodyczy na weekend. Widzisz nawet przygotowałam sobie karteczkę z zamiarem napisania tego co muszę dokupić – pomachałam mu kartką przed twarzą.


Otworzyłam szafkę ze słodyczami, znaczy ta szafka jest przeznaczona na słodycze, ale ona obecnie jest pusta, jedyne co mogę tu znaleźć to okruszki po ciasteczkach. Taa, widzę, że nie mam co tutaj szukać. Od razu zamknęłam szafkę i odwróciłam się w stronę Camerona, natomiast kartkę odłożyłam na blat. Cameron, spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.


- Czyżbyś wszystko miała kupione i zamiast marnować czas na zakupach, spędzisz go ze mną? – gdy skończył to mówić puścił do mnie oczko.


- Przykro mi że cię zawiodę, ale niestety nie. Odłożyłam kartkę, tylko dla tego, że w szafce ze słodyczami powinny być słodycze, a tam w obecnej chwili, wieję pustakami, a więc przykro mi, ale zbieraj się idziemy do sklepu – powiedziałam po czym pokierowałam się do mojego pokoju  z zamiarem zabrania mojej torby.


Gdy zeszłam na dół Cameron już stał w korytarzu i czekał na mnie, gdy tylko mnie zobaczył od razu się uśmiechnął. Akurat zakładałam buty i byłam odwrócona do Cameron plecami, kiedy poczułam jak jego ręce oplątują moją talie i moja osoba jest przyciskana do jego piersi.


- Czy mówiłem ci już dzisiaj, że pięknie wyglądasz? – wyszeptał mi do ucha, co spowodowało moją gęsią skórkę na ciele.


- Nie wspominałeś – udało mi się wykrztusić.


- A, więc mówię to teraz, pięknie wyglądasz- powiedział po czym pocałował mnie w kark. Jeszcze chwilę trzymał mnie w ramionach po czym puścił.   


Do sklepu postanowiliśmy że się przejdziemy, w sumie dla mnie to lepiej, może w jakiś cudowny sposób pozbędę się tych rumieńców z twarzy?




~~~POV CAMERON ~~~



Szedłem do sklepu razem z Avril i co jakiś czas spoglądałem na nią kątem oka. Naprawdę bardzo szybko można u niej wywołać rumieńce, a to jest w cholerę urocze!


- Dobra to co kupujemy? – spytałem kiedy znaleźliśmy się już w sklepie


- No jak to co? Słodycze. Głupie pytanie – to ostatnie zdanie, które powiedziała, chyba starała się powiedzieć tak, abym tego nie usłyszał jednak jej to nie wyszło.


Szedłem cały czas za Avril, obserwując ją. Trzeba przyznać, że każdy chłopak, który ją mijał oglądał się za nią. Co nie powiem, niezbyt mi się to podobało. Tak dobrze myślisz JESTEM O NIĄ ZAZDROSNY!



Wiecie jak się skończyła ta nasza wyprawa na zakupy? Nie? To ja wam powiem. To miały być normalne zakupy, gdzie Avril by kupiła tylko słodycze.. a wyszło na to że ona wykupiła prawie cały sklep. Więc gdybym się z kimś na początku założył, że z tych naszych zakupów wyjdzie jedna leciutka torba, to bym ten zakład przegrał. A dlaczego? Bo wyszły nam cztery duże torby i trzeba przyznać, że  do najlżejszych, to one nie należały. A kto te torby niósł? No jak to kto? Oczywiście, że ja.




~~~POV AVRIL ~~~




Boże, pamiętacie tą sytuację kiedy miało być ognisko i Harry pojechał na zakupy i przywiózł cały bagażnik zakupów i ja się na niego wydarłam? Taa, a więc ja wcale nie jestem lepsza. Miałam kupić trochę słodyczy, a wyszło tego naprawdę dużooo.


- Nie uważasz, że należy mi się potem jakaś nagroda za to, że niosę twoje zakupy? – z zamyślenia wyrwał mnie głos Camerona


- Ale to jest chyba twój obowiązek, skoro jesteś moim chłopakiem, prawda?


- Dlaczego, zawsze mi mówisz, że jestem  twoich chłopakiem, albo mówisz do mnie zdrobniale tylko w tedy kiedy coś ode mnie chcesz? Powinnaś robić to częściej jako moja dziewczyna- powiedział i popatrzył na mnie tak jakby z wyrzutem? Tak, to chyba to.


- Wybacz, ale chyba do tego nie przywykłam, nigdy nie miałam chłopaka i do nikogo się tak nie zwracałam. Zresztą po co to robić skoro jesteś moim udawanym chłopakiem i za dwa miesiące, znów będziemy przyjaciółmi?- spytałam i popatrzyłam w jego oczy, a co tam dostrzegłam? Kompletnie nic, pustkę.


- Być może, ale pamiętasz co ci powiedziałem jak mnie spytałaś, dlaczego masz udawać moją dziewczynę?


- Pamiętam – przytaknęłam, kiedy przypomniałam sobie sytuację, o której mówił.


-A, więc jeżeli nie będziesz ze mną współgrała i nie będziemy zachowywać się jak prawdziwa para, nigdy nie dowiemy się czy ty rzeczywiście do końca swojego życia chcesz być sama – to co powiedział naprawdę dało mi do myślenia, dużooo do myślenia – a, więc spróbujesz mnie nazywać zdrobniale?



- Ale, to jest trudne- powiedziałam 


- Spróbuj – namawiał


- Dobrze kochanie, będę starała się mówić do ciebie zdrobniale – powiedziałam cicho, chyba jednak nie na tyle cicho bo usłyszałam jego melodyjny śmiech, co spowodowało że jeszcze bardziej się zarumieniłam.



Gdy doszliśmy do domu, ja dalej byłam czerwona na twarzy. Poważnie muszę się jakoś tego oduczyć, czy coś. Cameron postawił mi te zakupy na stole, abym mogła je rozpakować natomiast on sam, stanął przy ścianie, przyglądając się mi.




~~~POV CAMERON ~~~ 




Nie powiem, że słowa Avril  mnie nie zabolały, kiedy powiedziała, że za dwa miesiące znów będziemy przyjaciółmi, bo w tedy bym skłamał. Zabolały i to cholernie mocno!  Ale jednocześnie dały mi dużo do myślenia. A wiecie co wymyśliłem? Wymyśliłem to, iż muszę się  mocniej starać, aby Avril się we mnie zakochała. Dlatego, gdy tylko skończyła wypakowywać zakupy, od razu złapałem ją za rękę i poszedłem z nią do salonu.


- Cameron, co ty robisz?


- Prowadzę cię do twojego salonu, nie widzisz?


- Widzę, ale po co?


- Po prostu stwierdziłem iż za mało czasy spędzamy ze sobą, dlatego postanowiłem to zmienić. A pierwsze co zrobimy to obejrzymy wspólnie jakiś film – ona popatrzyła na mnie dziwnie, ale nic nie odpowiedziała, chyba stwierdziła, że nie ma sensu się ze mną kłócić bo i tak przegra. W sumie jeśli tak pomyślała to miała rację.



Trzeba, przyznać, że trochę się zdziwiłem, kiedy powiedziała mi, abym wybrał film, a ona pójdzie zrobić jakieś przekąski. Ale to, że się zdziwiłem, nie oznacza, że jej słowa mnie nie ucieszyły.


Po nie całych 15 minutach wszystko było już gotowe i mogliśmy zacząć oglądać film. Okryłem się razem z Avril kocem, aby było nam ciepło, pomimo tego że są wakacje dzisiejszy dzień nie należy do najcieplejszych.


W połowie filmu poczułem jak głowa Avril opada na moje ramię. Spojrzałem na nią zdziwiony, ale dopiero po chwili zrozumiałem, że usnęła. Boże ona wygląda tak słodko kiedy śpi.


 Kurwa ostatnio zbyt często używam słów: słodko, urocze.



 Wziąłem Avril i położyłem na kanapie, sam kładąc się obok i  przykrywając nas kocem. Nachyliłem się nad nią i leciutko pocałowałem ją w czoło, po czym wróciłem do wcześniejszej pozycji. Obserwowałem jeszcze chwilę jej spokojną, twarz, po czym sam nie wiedząc kiedy usnąłem wtulony w nią.

 ________________________________________________________________________________

~~ Nie, nie, nie, ten rozdział kompletnie mi się nie podoba!
Jest jakiś taki, taki dziwny. 

Ale oczywiście ocenę zostawiam Wam.

Teraz pytanie co z kolejnym rozdziałem, na prawdę nie wiem.
Postaram się zacząć pisać go jeszcze dzisiaj, a więc jak się wyrobie to MOŻE jutro, albo
dopiero w weekend. 


Chciałabym Wam bardzo podziękować za ponad 500 wejść. Jezu, to jest 
coś niesamowitego! Zakładając tego bloga, nawet nie marzyłam 
o tak dużej liczbie wyświetleń. Nie źle, nawet 
nie wiedziałam czy to wypali. 
Dlatego z całego serca Wam dziękuję, jesteście wspaniali!! :*

Aaa, no i jeszcze raz bardzoo, ale to bardzoo Was przepraszam że musieliście czekać 
tak długo na kolejny rozdział. Ja wiem, że rozdziały nie są długie, ale ja po 
prostu nie umiem pisać, długich :)

Dlatego dziękuję jeszcze raz za ponad 500 wejść i życzę Wam miłego dnia, a no i tygodnia, 
bo nie wiem jeszcze czy nowy rozdział pojawi się jutro :D ~~~

PS. Boże moja najdłuższa, chyba notka xx 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz